Miły, a jaki sympatyczny

Na miejscu wypadku znajdowało się kilka wozów policyjnych, wóz strażacki, karetka pogotowia oraz ekipa telewizyjna. W miejscu zdarzenia kilku techników zabezpieczało zwłoki i ślady kolizji. W tle słychać było rozmowę prokuratora z dziennikarzami. Wśród całego zamieszania nie zauważono jak do plastikowego worka ze zwłokami podeszła kobieta ubrana w ciemny kombinezon motcyklowy z kaskiem na głowie.
Schyliła się i na chwilę otworzyła w pakunek. W ciemnej, błyszczącej szybce kasku odbiła się w części zmasakrowana twarz ofiary. Motocyklistka rozpięła kawałek kombinezonu nieboszczyka i w myślach zaklęła – Piotr, to nie miało być tak, kurwa, nie tak…
W tej chwili jeden z techników zauważył kobietę pochyloną nad workiem ze zwłokami i zapytał:
- Co pani tutaj robi ? Nie widziała pani taśm z napisem – osobom postronnym wstęp wzbroniony ?
- Oto moja legitymacja Interpolu. – mówiąc to podała plastikową kartę technikowi i obojętnie dorzuciła – pan wie, że odwalacie tu fuszerkę, a ja będę zmuszono zgłosić to do swoich przełożonych.
- Ależ proszę pani, my tylko staramy się wykonywać swoją pracę, każdy z nas ma rodzinę na utrzymaniu… – przerażony mężczyzna oddał dokument kobiecie.
- Tym razem przymknę na to oko, ale żeby to mi było pierwszy i ostatni raz. Do widzenia.
- Do widzenia. – odparł technik i zabrał się żwawiej do pracy.
Kobieta zbliżała się do zaparkowanego motocykla, kiedy w jej telefonie odezwał się sygnał nadejścia wiadomości tekstowej. Zignorowała go. Cicho szlochając uruchomiła silnik swojego żelaznego rumaka i powoli ruszyła w stronę wschodzącego słońca.

Ola siedziała nad morzem i wsłuchiwała się w jego szum. Jej wzrok błądził po refleksach świetlnych pojawiających się na grzbietach fal. Od czasu do czasu w stronę wody z jej drobnych dłonich wędrowały kamyki.
- Może porzucamy razem. – głos Leszka wyrwał ją z letargu.
- A, to Ty. Siadaj. – Ola przesunęła się, ustępując miejsca na burcie kutra dla gościa.
- Twoja ciocia powiedziała mi, że poszłaś na plażę. Przyniosłem zimną Colę.
- Dzięki, chętnię się napiję. – to mówiąc otworzyła oszronioną puszkę napoju, czemu towarzyszyło charakterystyczne syknięcie ulatniającego się dwutlenku węgla.
- Chciałem Ci jeszcze raz podziękować, za to na targu. To było niesamowite, jak na filmie.
- Podziękowałeś tym, że przyszedłeś. Mieszkasz tutaj ?
- Tak, stąd będzie jakieś 15 minut drogi na rowerze. – chłopiec wskazał ręką w kierunku zachodnim.
- Co robisz na codzień ?
- Kiedy nie czytam książek o fizyce i astronomii, to przesiaduję przed komputerem. A jak mnie już to wszystko znuży to wsiadam na rower i pedałuję gdzie mnie oczy poniosą.
- To widzę, że jesteś umysł ścisły, a powiesz mi o co poszło, tam pod fontanną dziś rano ?
- Nie wiem, czy mogę Ci ufać… – Leszek posmutniał.
- Słuchaj, skoro uratowałam twoją chudą dupę, to jakieś wyjaśnienia mi się należą! Bo jak mniemam to nie o wygląd chodziło. Po drugie gołym okiem było widać, że chcieli Cię tylko nastraszyć. – Oleńka zdenerwowana mocniej rzuciła kamieniem w stronę zbliżającego się przypływu.
- Złość piękności szkodzi. A to były sprawy męskie i nie chcę Cię w nie już więcej mieszać.
- Taa, to czemu nie załatwiłeś ich jak mężczyzna ? – Ola ze zgryźliwym tonem w głosie zadała pytanie.
Nagle odezwał się dźwięk alarmu. Leszek wyjął z kieszeni spodni nowiutkiego smartfona, po czym powiedział:
- Sorry, muszę lecieć, dokończymy rozmowę innym razem.
- Czekaj, odprowadzę Cię.
- No dobra… – Leszek zrezygnowany zgodził się, bo widział, że Oli nie przegada.
Po kilkunastu minutach jazdy rowerem poprzez las dotarli do niewielkiej polany, na której stała leśniczówka. Na podwórku znajdował się leciwy już Range Rover, przy którym coś majstrował mężczyzna po trzydziestce. Na ganku domu stała kobieta w podobnym wieku, co mężczyzna i machała ręką na Leszka.
- Tutaj mieszkam. Jak będziesz kiedyś przejazdem to zajrzyj. – Leszek próbował pozbyć się Oli.
- Leszku, może zaprosisz koleżankę na coś chłodnego. Dziś taki upał jest. Z pewnością chętnie się napijesz czegoś orzeźwiającego. – to mówiąc kobieta zwróciła się do dziewczyny.
- Nie dziś. Aleksandra spieszy się do domu. – Leszek ubiegł Olę w odpowiedzi.
- Szkoda, miło było Cię poznać Olu.
- Dziękuję, do widzenia. – Ola pożegnała się z mamą chłopca, a na odejście klepnęła silnie Leszka w plecy, że ten aż tchu przez chwilę nie mógł złapać, ale skrzętnie ukrył to przed swoją matką jak i ojcem, który zbliżając się do bramy wycierał ręce ze smaru.
Ola potwierdziła słowa Leszka i ponownie się żegnając wsiadła na rower, a następnie udała się w drogę powrotnę.
Kiedy dotarła do domu, na miejscu czekali na nią Maria z Janem. Oboje mieli smutne miny, a wuj odezwał się do dziewczyny:
- Oleńko musimy poważnie porozmawiać…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Miły, a jaki sympatyczny

  1. gajara18 pisze:

    EJ no a gdzie dalszy ciąg jak mam iść spać skoro nie wiem co dalej . Opowieść super

  2. kuba pisze:

    Dzięki. Spokojnie, będzie ciąg dalszy :)

  3. gajara18 pisze:

    to bierz sie do pisania raz dwa

  4. kuba pisze:

    Jak będzie kolejna część to na mojej tablicy na FB będzie do niej link :)

  5. Deborah pisze:

    The blog is cool

  6. Aleksandra pisze:

    Kuba mam nadzieję, że piszesz kolejną część. Już ponad miesiąc! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>